Czas na pisanie... 6 Sep 2005

Skad ludzie biora czas na pisanie? - ale powaznie. Ci wszyscy co prowadze regularne dzienniki w ktorych to opisuja co sie wydarzylo w ich zyciu, do jakich to wspanialych przemyslen doszli pod wplywem chwili. Potrafia opisac kazda zmarszczke na niedoprasowanej koszuli wraz z historia ktora sie za tym kryje - jak to prasujac ujrzeli na suszarce stary talerz i przypomnialo im sie dziecinstwo czy inne podobne bzdury i z tad ten moment nieuwagi. A co najwazniejsze jak wiele sie naucze czytajac o tym. Jezu! To juz chyba nazwe te rubryke anty-blog. No sam juz nie wiem.

Dzis mam troche czasu - chcialbym zaczac nastepny obraz ( szkic pod niego dokladniej ) ale dopoki Graham ( moj ekscentryczny wspollokator ) jeszcze nie polozyl sie spac a ja jakos nie moge zabrac sie do pracy gdy ktos patrzy mi na rece (polska natura). Uzylbym innego slowa niz ekscentryczny ale moj slownik jest zbyt ubogi - nie, wcale mi to nie przeszkadza. Ostanio czytam ksiazke o... coz nie rozumiem z niej ani slowa ale postanowilem przez nia przebrnac. Cos o anaten i engramach i analizatorze i podobne bzdety o dzialaniu mozgu i psychiki. Ogolnie wiecej pytan niz jakichkolwiek odpowiedzi. Poniewaz czytam ja przy jedzeniu przynajmniej czesc mnie jest usatysfakcjonowana.
Pozostala mi ona po tescie na stres.

Wiec Graham i ja golnie sie dogadujemy a moze powinienem powiedziec, ze to jedna z tych osob kiedy cisza nie jest az tak krepujaca. Tak wiec ekscentryczny "it is".
Ja natomiast odkrywam, ze swiat - niezwykle kolorowy radosny i pelen przygod powinienem nadmienic - podazajac za wspolczesnym trendem... ( tak , jestem w nastroju by sie z kims "poklocic" ) - wracajac do rzeczy: swiat w kolorach nie jest tak znow latwy do namalowania jak by sie wydawal. Potrzebuje natchnienia - ostatnie wyszlo w sobotnie popoludnie - w stanie nieco gorszym niz przyszlo. Mozliwe jednak, ze to ja wytrzezwialem.

Zaczyna mnie zastanawiac czy damskie "kajaki" (czy tez "czolna" jak je okresla pan nazwijmy go RaV - buon viaggio!!! btw) wiec czy "kajaki zaparkowane obok mojego budzika to juz objaw ingerencji w moja prywatna przestrzen. Uznalem, ze tak i przeparkowalem je na podloge - jako, ze to para musialem obrocic dwa razy. Wspaniale plomienne rude wlosy pozwole sobie jednak tu i owdzie (jak to sie pisze?) utrwalic. Gdyby i dusza byla tak wspaniala zapomnialbym sie bez reszty.

Graham wlasnie poszedl spac ( mialem nikomu nie mowic bo jest 10pm ale... jest 10pm - spac? ) wiec ide tworzyc lub potworzyc w zaleznosci co wyjdzie ha, ha! Zreszta jakbym malo czasu spedzal gapiac sie w monitor.

 

back